Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeziora i zbiorniki wodne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeziora i zbiorniki wodne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2020

Geopark Łuk Mużakowa – niezwykły park krajobrazowy z listy geoparków UNESCO

     Geopark Łuk Mużakowa to kolejny udany projekt transgraniczny. Położony częściowo po stronie polskiej, częściowo po stronie niemieckiej jest niezwykłym pomnikiem przyrody nieożywionej, gdzie piękno natury i niezwykle udana rewitalizacja terenów postindustrialnych stworzyły unikatowy w skali światowej zespół rezerwatów i parków krajobrazowych. Łuk Mużakowa to ciąg wzniesień morenowych położonych na terenie Polski i Niemiec . Powstały one około 340 tys. lat temu w wyniku zlodowaceń południowo i środkowopolskich. Nasuwający się lodowiec o grubości kilku kilometrów uformował na swoim przedpolu wał zbudowany w wyciśniętych na powierzchnię z głębokości ponad 150 metrów piasków, iłów, węgli brunatnych i żwirów. Osady te budują pasma wąskich wzgórz morenowych podzielonych równolegle ułożonymi obniżeniami. Szczególną uwagę zwraca bardzo regularny kształt moreny Łuku Mużakowa widoczny zwłaszcza na zdjęciach satelitarnych czy mapach topograficznych - kształt podkowy otwartej ku północy, o rozpiętości ramion łuku wynoszącej ponad 20 km. Płytkie położenie pokładów węgla brunatnego stanowiło doskonałe warunki do rozwoju kopalnictwa tego surowca.
 Struktura geologiczna wzgórz z wychodniami  węgla brunatnego

 Na obszarze Łuku Mużakowa od drugiej połowy XIX wieku do lat siedemdziesiątych XX wieku czynnych było ponad 70 kopalń , w większości głębinowych. Ich ślady w postaci zatopionych zapadlisk czy wyrobisk spotkamy na znacznym obszarze Ziemi Lubuskiej nie tylko na terenie Geoparku. Po zakończonej eksploatacji górniczej tereny dawnych kopalń odkrywkowych, wyrobisk, zostały zalesione, pozwalając naturze odrodzić się i objąć we władanie olbrzymie tereny postindustrialnych nieużytków. Naturalne procesy przyrodnicze i geologiczne wsparte mądrą aktywnością człowieka dały niezwykłe efekty.
    W polskiej części Łuku Mużakowa znajdują się 154 zbiorniki pogórnicze, których łączna powierzchnia zajmuje ponad 207 hektarów. Największy ze zbiorników tzw Afryka ( nazwa nawiązująca do kształtu zbiornika) ma powierzchnię 19 ha.
Zbiornik "Afryka" . Ujęcie z wieży widokowej.
    Z uwagi na duża zawartość związków mineralnych wytrąconych z pokładów węgli jeziora antropogeniczne posiadają niezwykłe barwy od lazurowo-zielonych po brunatno-pomarańczowe.












 W polskiej części Geopark można zwiedzać po ścieżce pieszo-rowerowej o nazwie :DAWNA KOPALNIA BABINA”. Doskonale utrzymana, wygodna, dostępna także dla niepełnosprawnych rozciąga się pomiędzy Łęknicą i Nowymi Czaplami i liczy około 5 kilometrów długości. Na trasę można również wejść w innych miejscach , lub zejść z trasy odwiedzając geologiczno-przyrodnicze ciekawostki jak chociażby urokliwy rezerwat „Nad Młyńska Strugą” czy strefę podziemnych źródeł cyklicznie wyrzucanych pod ciśnieniem spod powierzchni ziemi.

Podziemne źródła cyklicznie wyrzucając wodę pod cisnieniem

Podziemne źródła

Czaple Nowe - wejście do Geoparku

   Całość Geoparku jest pięknie zaprojektowana, z licznymi, ciekawymi opisami, tablicami informacyjnymi i mapami geologicznymi. Liczne ławki, miejsca odpoczynku usytuowane w malowniczych zakątkach ułatwiają i uprzyjemniają zwiedzanie. Spora atrakcją jest drewniana wieża widokowa o wysokości 24 m, z której podziwiać możemy panoramę wzgórz morenowych po polskiej i niemieckiej stronie. Przy wejściach na ścieżkę znajdują się bezpłatne parkingi- mniejszy w Czaplach Nowych i całkiem spory w Łęknicy. Aby obejść teren Geoparku, sycąc wzrok pięknem jezior, lasów i krajobrazów potrzeba kilku godzin, a i wtedy wychodzi się z uczuciem niedosytu i przeświadczeniem jak wiele jeszcze zostało do obejrzenia. Podobne ścieżki geoturystyczne znajdują się po stronie niemieckiej, Jeżeli dysponujemy dodatkowym czasem warto je odwiedzić.

sobota, 1 lutego 2020

Na jurajskim szlaku – zwiedzamy Pilicę z jej neorenesansowym pałacem.

   Dzisiejszy post rozpoczyna serię relacji z wędrówek po jurajskich szlakach. Jest to dla nas ulubiony cel weekendowych wypadów za miasto, niezależnie od pory roku. Jura to malownicze średniowieczne zamki, pałace, piękne krajobrazy, niezwykle formacje skalne i bogactwo przyrody. Doskonale poprowadzone i oznaczone, technicznie niewymagające szlaki turystyczne - piesze i rowerowe, zbiorniki wodne, rozległe obszary leśne sprawiają, że jest to idealne miejsce do aktywnego wypoczynku, połączonego z możliwością kontaktu z bogatą historią regionu. Spacery, trekking, grzybobranie, odpoczynek nad wodą, a także sporty zimowe za sprawą kilku mikro-stacji narciarskich – to tylko niektóre z weekendowych propozycji na jurajskim szlaku.

  Dzisiaj zaczniemy od wiosennego wypadu do Pilicy, niewielkiego miasteczka w powiecie zawierciańskim. Prawa miejskie Pilica uzyskała już w XIV wieku jako siedziba rodów: Pileckich, a później Padniewskich. Okres największego rozkwitu miasta przypadał na wieki  XIV -XVI . Wtedy to Elżbieta z Pileckich została w 1417 r. trzecią z kolei żoną Władysława Jagiełły i polską królową. Od połowy XVI wieku rozpoczął się stopniowy upadek miasta, do którego przyczyniły się toczone wojny w tym najazd szwedzki. Na podstawie ukazu carskiego z roku 1869 r. Pilica utraciła prawa miejskie, które odzyskała dopiero w 1994 r.
Rynek w Pilicy

   Pilicki rynek , obszerny i czysty otoczony jest raczej nieciekawą zabudową, starych, ale pozbawionych stylu i wyrazu kamieniczek. Tuż przy rynku napotykamy jednak pierwszy z ciekawych zabytków, które warto zwiedzić w miasteczku. Jest nim  XIV wieczny kościół pod wezwaniem Św Jana Chrzciciela. Jego budowę rozpoczęto w 1393 r. Okazała świątynia w stylu gotyku nadwiślańskiego, została ukończona w roku 1410.

Pilica -XIV wieczny kościół pod wezwaniem Św Jana Chrzciciela

Pilica -XIV wieczny kościół pod wezwaniem Św Jana Chrzciciela

  Na przełomie XVI i XVII w. za sprawą nowych właścicieli Pilicy rodziny Padniewskich dokonano przebudowy kościoła w stylu barokowym, pozostawiając gotyckie prezbiterium i kaplicę św. Anny. Dobudowana została wówczas od strony południowej nowa, barokowa kaplica, zwana kaplicą Padniewskich, gdyż w jej podziemiach znajdują się groby należące do przedstawicieli tegoż rodu.

Kalendarz słoneczny na murze kościoła

Kościół jest ciekawa mieszanką stylów gotyku i baroku. Gotyckie prezbiterium i barokowa ornamentyka – przykładem barokowa ambona z XVII w. z figurami czterech ewangelistów oraz postacią Chrystusa Króla Wszechświata tworzą ciekawą mieszankę stylów.  Na zewnętrznym murze kościoła możemy podziwiać słoneczny kalendarz, wskazujący dość precyzyjnie miesiąc i dzień roku.


  Kolejną atrakcją miasteczka jest zalew, zasilany wodami Pilicy, której źródła mieszczą się nieopodal. I chociaż powierzchniowo zalew nie jest imponujący, to czysta, chłodna woda przyciąga latem rzesze turystów.
Zalew na Pilicy
    Tuż obok zalewu na niewielkim w zniesieniu znajduje się najcenniejszy z pilickich zabytków – zespół parkowo-pałacowy.

Zespół parkowo-pałacowy

Zespół parkowo-pałacowy

   Budowę pałacu rozpoczął w roku 1602 Wojciech Padniewski, ówczesny właściciel Pilicy. Została ona ukończona około roku 1610 w stylu włoskiego późnego renesansu. Po wygaśnięciu rodu Padniewskich pałac przechodził kolejno w ręce Zbaraskich, Wiśniowieckich, a w końcu Warszyckich. Stanisław Warszycki rozbudował pałac, a w 1651 r. wzniósł potężne fortyfikacje otaczające zamek, w tym sześć murowanych bastionów z kazamatami,  połączonych murami kurtynowymi otoczonymi fosą o szerokości 20 metrów. Dzięki temu zamek stał się nowoczesną jak na ówczesne czasy twierdzą. W 1731 roku właścicielką zamku zostaje Maria z Wesslów Sobieska, wdowa po królewiczu Konstantym Sobieskim, która przebudowuje pałac w stylu barokowym. W rękach Wesslów pałac pozostaje do roku 1852 r. Kolejnym właścicielem pałacu zostaje Krystyn August Moes, jednak w wyniku pożaru pałac zostaje niemal całkowicie zniszczony . W 1874 r. ruinę kupił przemysłowiec Leon Epstein, który odbudował pałac w stylu neorenesansowym (który możemy podziwiać obecnie), a fortyfikacje zamienił w neoromantyczny element parkowego krajobrazu. Od roku 1908 do 1945 pałac w Pilicy był własnością rodziny Arkuszewskich. Po wojnie w pałacu mieścił się dom dziecka, a później zakład poprawczy dla młodzieży.

Zespół parkowo-pałacowy
Zespół parkowo-pałacowy
  W maju 1989 r. zespół parkowo -pałacowy kupiła od Skarbu Państwa Barbara Piasecka - Johnson, która planowała przeznaczyć go na swoją rezydencję z udostępnioną zwiedzającym galerią malarstwa . Rozpoczęto prace remontowe, które po zgłoszeniu roszczeń dawnych właścicieli majątku zostały wstrzymane. Umowa kupna została unieważniona i po dziś dzień sytuacja prawna pałacu nie została do końca uregulowana.

Rozległy park w stylu angielskim

Fortyfikacje stanowią neoromantyczny element parkowego krajobrazu

Pałac jest w nie najlepszym stanie i niewątpliwie wymaga ogromnych nakładów, aby odzyskać dawny blask. Odnosi się to zarówno do elewacji zewnętrznej, jak i wnętrza. Jednak nawet to co obecnie widzimy zachwyca oko lekkością stylu i pięknem założeń architektonicznych. Pałac otacza rozległy, dość dobrze utrzymany park w stylu angielskim (całość rezydencji to obszar prawie 14 hektarów) z pięknym starodrzewiem i romantycznie wkomponowanymi w parkowy krajobraz pozostałościami fortyfikacji zamkowych.
Lipa Elżbieta - przykład parkowego starodrzewia
Pomimo, iż jest własnością prywatną zespół parkowo-pałacowy można zwiedzać, zachowując należytą ostrożność w rejonach fortyfikacji (zwiedzanie wnętrza nie jest możliwe). Trzeba wierzyć, że zabezpieczony i dozorowany nie ulegnie z biegiem całkowitemu zniszczeniu, jak ma to niestety miejsce w przypadku wielu innych podobnych budowli.













niedziela, 17 lutego 2019

Zalew Dębowa k. Kędzierzyna Koźla - udane poszukiwanie wiosny



   Oprócz gotyckiego pałacyku w Większycach (więcej na jego temat w poście: Większyce -neogotycki pałacyk w kolorze ochry ) gmina Reńska Wieś oferuje jeszcze jedną atrakcję turystyczno-rekreacyjną.
Jest nią zbiornik wodny w Dębowej. Całkiem spory, bo o powierzchni ponad 65 hektarów jest wyrobiskiem pożwirowym zasilanym 5 źródliskami. Jego średnia głębokość wynosi 7,4 m, maksymalnma głębokość aż 20 metrów, minimalna głębokość 5 metrów. Zbiornik posiada II klasę czystości.



   Jest dość dobrze zagospodarowany, Wokół zbiornika, po koronie biegnie szeroka żwirowa ścieżka spacerowo-rowerowa o długości 2,8 km. Ustawione co kilkaset metrów ławeczki, miejsca piknikowe i siłownie pod chmurką sprzyjają aktywnemu wypoczynkowi.
   Trudno więc się dziwić, że wczorajsza słoneczna pogoda przyciągnęła do Dębowej prawdziwe tłumy spragnionych słońca turystów. My, oczywiście najbardziej zainteresowani byliśmy poszukiwanie pierwszych oznak wiosny. No i … znaleźliśmy. Pomimo, iż tafla wody skuta jest jeszcze lodem, wiele nadbrzeżnych drzew i krzewów pokrytych już jest baziami.

Pierwsze bazie nad zalewem


   Zbiornik oferuje znakomite warunki do rekreacji o każdej porze roku. Nad akwenem działają wypożyczalnie sprzętu pływającego ( łódki, kajaki, rowery wodne), niewielkie, piaszczyste kąpielisko, pole namiotowe i kempingowe, wyznaczone miejsca na grilla, plac zabaw dla dzieci, boisko do siatkówki plażowej W sezonie funkcjonuje mała gastronomia. Ośrodek rekreacyjno- sportowy Makadam nad zalewem otwarty jest przez cały rok oferując 20 miejsc noclegowych. Ośrodek dysponuje kąpieliskiem, boiskiem do siatkówki i piłki plażowej, kortem tenisowym, parkingiem.



  Reasumując idealne miejsce na aktywny odpoczynek. Prawdziwy raj dla wędkarzy i miłośników aktywnego wypoczynku. Dojazd łatwy nie tylko dla mieszkańców sąsiedniego Kędzierzyna, ale także dla szukających nowych wrażeń mieszkańców Aglomeracji Śląskiej.

czwartek, 26 lipca 2018

Goczałkowice – Zdrój - niedoceniane uzdrowisko

Zaproszenie na solanki i borowiny z Zabłocia

   Historia Goczałkowickiego Uzdrowiska sięga 1856 r. Wtedy to, przy okazji geologicznych poszukiwań pokładów soli przypadkowo odkryto bogate złoża solanki. Już w cztery lata później, fakt ten wykorzystali czterej założyciele uzdrowiska: pszczyński lekarz – A. Babel, budowniczy – W. Czech i dwaj kupcy – H. Schiller oraz J. Lustig, którzy w latach 1860–1862 zbudowali pierwsze obiekty zdrojowe: dwupiętrowy, tzw. Stary Dom Zdrojowy, małe łazienki, pijalnię wód leczniczych (obecnie mieści o się w niej niewielka kawiarenką z pysznymi lodami– zdjęcie poniżej ) oraz pensjonat. Rozwój uzdrowiska trwał nieprzerwanie do wybuchu II Wojny Światowej.



 Władza Ludowa początkowo niechętnym okiem spoglądała na poniemiecki, mocno zrujnowany kurort, jednak już w 1953 roku w Goczałkowicach-Zdroju powołano do życia Wojewódzki Szpital Przeciwreumatyczny dla pobliskiego okręgu przemysłowego. Kilka lat wcześniej w związku z szerzącą się chorobą Heine-Medina udało się na nowo reaktywować dawne sanatorium dziecięce, które początkiem lat 50-tych zaczęło przyjmować na rekonwalescencję małych pacjentów.



   Uzdrowisko bazuje na naturalnych, lokalnych surowcach leczniczych: borowinie i solance. W ostatnich latach w skład Uzdrowiska Goczałkowice – Zdrój włączono leżące nieopodal niewielkie sołectwo Zabłocie-Solanka, słynące z doskonałej jakości solanki (solanka z Zabłocia ma największą na świecie zawartość jodu dochodzącą do 139 mg/litr.). To na bazie solanki z Zabłocia powstają jak grzyby po deszczu w okolicznych miastach i gminach tężnie i fontanny solankowe ( Jastrzebie - Zdrój, Strumień, Jaworze, Radlin k. Rybnika, Dębowiec, Ustroń, Drogomyśl, Retkinia – by wymienić tylko niektóre).
   Uzdrowisko specjalizuje się w leczeniu: chorób narządu ruchu (ze szczególnym uwzględnieniem reumatologicznych i ortopedycznych), chorób naczyń obwodowych, chorób laryngologicznych oraz rehabilitacją osób z cukrzycą. Rocznie przyjmuje ponad 10 tys. pacjentów.

   Jak przystało na uzdrowisko z tradycjami Goczałkowice-Zdrój posiadają ładny, zadbany aczkolwiek niewielki park zdrojowy ( zdjęcia poniżej). Właściwie odnosi się nieodparte wrażenie że w Goczałkowicach wszystko jest miniaturowe: park zdrojowy, dworzec kolejowy, deptak ot...... takie kieszonkowe uzdrowisko.



   Południową granicę uzdrowiska stanowią stawy rybne i rekreacyjne powstałe w starych zakolach i rozlewiskach Wisły. Przy jednym z nich zorganizowano niewielką plażę z wypożyczalnią sprzętu wodnego i torem do jazdy na nartach wodnych.

   Z Uzdrowiska za niewielka opłatą ( 6 PLN/osoba) można dojechać elektrycznymi busikami na pobliska zaporę wodną na rzece Wiśle. Wielozadaniowy zbiornik wodny w Goczałkowicach powstał w 1956 roku. Jego głównym i podstawowym zadaniem jest zaopatrywanie w w wodę Aglomeracji Śląskiej. Jednak zbiornik pełni również funkcje retencyjne i rekreacyjne - chociaż w tym ostatnim zakresie wykorzystanie zalewu jest raczej niesatysfakcjonujące. Powierzchnia zbiornika to 3200 ha przy pojemności 168 mln m3. Imponująca korona zapory o długości 2980 m, starannie wyasfaltowana, jest ulubionym miejscem nie tylko licznych spacerowiczów, ale także rowerzystów, rolkarzy i wrotkarzy. Miejsce jest dobrze zagospodarowane, ze ścieżkami rowerowymi, parkingami i zdecydowanie zachęca do aktywnego wypoczynku.




niedziela, 15 marca 2015

Paprocany – weekendowy raj

Wiosenny spacer wokół jeziora


Nie takie to odległe są czasy kiedy Jezioro Paprocańskie porośnięte szuwarami, wypełnione brudną, zamuloną wodą skutecznie odstraszało turystów i miłośników natury. Na szczęście jest to już tylko historia. Częściowo przy wsparciu funduszy unijnych jezioro przeszło całkowitą metamorfozę. W latach 1986-1992 w zbiornik poddano rekultywacji polegającej na całkowitym osuszeniu akwenu, zdjęciu namułu i obniżeniu gruntu dennego.

Jednak prace nad jego zagospodarowaniem trwają nieustannie i każda wizyta w Paprocanach przynosi nam kolejne niespodzianki w postaci nowych ścieżek spacerowych i rowerowych, siłowni na świeżym powietrzu
czy malowniczych pomostów. Jezioro Paprocańskie jest dość spore. Jego powierzchnia wynosi 132 ha, natomiast jest płytkie, stąd problem z zarastaniem. Średnia głębokość waha się w granicach od 150 do 190 cm. Wody Jeziora Paprocańskiego zasilane są przez Starą Gostynkę i drobne cieki leśne, spływające od południa. Woda jest czysta, o czym świadczy spore zarybienie akwenu, a w rezultacie nieprzebrane rzesze wędkarzy okupujących nieomal całą linię brzegową niezależnie od pogody czy pory roku .
W części zbiornika graniczącej z miastem zorganizowano plaże i miejsca kąpielowe. Jezioro usytuowane jest malowniczo wśród lasów będących częścią rozciągającej się na znacznym obszarze pradawnej Puszczy Pszczyńskiej. Uwagę zwraca bogactwo fauny, szczególnie ptactwa wodnego, które w czystych, porośniętych sitowiem wodach znajduje znakomite warunki lęgowe.
Jezioro Paprocańskie stwarza możliwości wszelakiej rekreacji : od sportów wodnych po kąpiele, turystykę pieszą i rowerową ( znakomicie przygotowane trasy spacerowe i rowerowe - ale o tych ostatnich będę pisała w kolejnych postach).

Przy sprzyjającej pogodzie okolice Jeziora Paprocańskiego okupują nieprzebrane tłumy miłośników dwóch kółek, joggingu, czy zwykłego spaceru. Nie brakuje amatorów sportów wodnych, mających do dyspozycji pomosty, przystanie, wypożyczalnie.

Doskonale utrzymane ścieżki pozwalają obejść zbiornik „suchą stopą” bez obawy o błoto i pozostałości po zimowych roztopach. Spacer w malowniczym terenie nie jest zbyt forsowny i męczący. Całość trasy można pokonać w czasie ok 1,5 godziny dość intensywnym marszem lub w czasie ok. 2 godzin tempem bardziej spacerowym.







Po drodze warto zatrzymać się w malowniczym, zabytkowym pałacyku myśliwskim w Promnicach , usytuowanym od strony południowo-zachodniej jeziora.W zbudowanym w 1861 roku w stylu neogotyckim angielskim pałacyku mieści się obecnie hotel i ekskluzywna restauracja. Zdecydowanie warto poświęcić kilka chwil na obejrzenie tego miniaturowego klejnociku architektury.

Dojazd do Paprocan, które są dzielnicą Tychów, jest wyjątkowo dogodny z wielu miast Aglomeracji Śląskiej zarówno samochodem, jak i komunikację miejską. Wokół całego jeziora nie ma najmniejszych problemów ze znalezieniem bezpłatnych miejsc parkingowych, pomimo tłumu odwiedzających.  No cóż, Puszcza Pszczyńska jest ogromna, naprawdę pomieści wszystkich gości




niedziela, 18 stycznia 2015

Zalew Pławniowicki - wyprawa na każda porę roku

Cztery pory roku - zima nad Zalewem

Tydzień temu obiecałam wyprawę do gliwickiej Palmiarni jednak pogoda, jak ma to ostatnio w zwyczaju, pokrzyżowała nasze plany. Gdy rano otwiera się oczy i widzi za oknem piękne słońce, a termometry w styczniu wskazują 11 stopni na plusie trudno oprzeć się chęci pojechania w plener. Po krótkiej naradzie zdecydowaliśmy się na Zalew Pławniowicki, ulubione miejsce naszych wypraw, niezależnie od pory roku.

To całkiem spore jezioro usytuowane jest niespełna 50 km od Katowice, opodal wsi Pławniowice (wsi z przepięknym pałacem, ale o nim będzie mowa w kolejnych postach) w gminie Rudziniec. Dojazd jest wyjątkowo prosty i łatwy, nieomal z każdego zakątka Aglomeracji Śląskiej. Zaledwie kilkadziesiąt metrów dzieli brzegi jeziora od autostrady A4, jednak gęste lasy i bogata roślinność całkowicie zabezpieczają zbiornik przed hałasem. Liczne parkingi i miejsca postojowe wzdłuż całej linii brzegowej zdecydowanie sprzyjają odwiedzaniu tego urokliwego zakątka i turystyce wypoczynkowej.

Na początek kilka danych o samym jeziorze. Powstało w roku 1970 na terenach po dawnej kopalni piasku. Jak na zbiornik o tym charakterze ma sporą powierzchnię 250 ha. Dzieli się na zbiornik duży i mały. Ma również wyjątkowo czysta wodę, co zawdzięcza zarówno piaszczystemu podłożu jak i Potokowi Toszeckiemu zasilającemu zbiornik.
 Od strony wsi Niewiesze znajduje się spora strzeżona, piaszczysta plaża. Tam też rozlokowały się pola biwakowe, gastronomia, ośrodki sportów wodnych. Pozostała część jeziora zarezerwowana jest dla osób preferujących zdecydowanie mniej hałaśliwy wypoczynek. Wokół jeziora wiodą trasy spacerowe i rowerowe, sprzyjające aktywnemu wypoczynkowi niezależnie od pory roku.

Krótki, styczniowy dzień nie sprzyja długim eskapadom, dlatego zdecydowaliśmy się wczoraj jedynie na spacer wokół jeziora. Obejście zbiornika zajmuje od 2 do 2,5 godziny spokojnego marszu, a trasa jest na tyle wygodna, że nie wymaga ani specjalistycznego obuwia, ani ekstra przygotowania kondycyjnego. Akwen o tej porze roku sprawia wrażenie całkowicie wymarłego. Pozamykane bary i restauracje, opustoszałe plaże z nielicznymi spacerowiczami i przejmująca cisza to pierwsze spostrzeżenia turysty. Jednak jezioro w rzeczywistości tętni życiem. Niezależnie od pory roku jest ulubionym siedliskiem ptactwa wodnego. Teraz, niepłoszone przez ludzi kaczki, cyranki i inne ptaki przejęły jezioro w swoje niepodzielne władanie.

Oczywiście jak każdy spacer również ten wczorajszy wczorajszy przyniósł nam nie lada niespodziankę i odkrycie. Na jednej z posesji zobaczyliśmy na drzewach bazie-kotki. Czyżby pierwsze zwiastuny wiosny?.


Na wiosenne spacery nad zalewem wrócimy za kilka tygodni relacjonując zmiany o otoczeniu jeziora i proponując inne formy spędzenia czasu w tej okolicy.