Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiekty sakralne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiekty sakralne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 grudnia 2019

Zespół cerkiewny w Radrużu

   Okolice Lubaczowa słyną z pięknych, starych drewnianych obiektów sakralnych: kościołów, a przede wszystkim cerkwi. Są one świadectwem wyjątkowego kunsztu ciesielskiego lokalnych rzemieślników. W sumie w powiecie lubaczowskim do chwili obecnej dotrwały 24 budowle, z czego niewątpliwie najpiękniejszą i najbardziej znaną jest cerkiew, a właściwie zespół cerkiewny w Radrużu. 

Drewniane cerkwie i kościoły w powiecie lubaczowskim


   Jego centralnym elementem jest cerkiew p.w. św. Paraskewy wzniesiona w końcu XVI w. W skład Zespołu cerkiewnego w Radrużu wchodzą oprócz cerkwi: drewniana wolno stojąca dzwonnica z końca XVI w., kamienny mur z bramami, wzniesiony w miejscu dawnego, drewnianego, oraz kostnica z XIX w. W otoczeniu cerkwi znajduje się cmentarz przycerkiewny z zespołem nagrobków z XVIII-XX w. wraz z płytą nagrobną z ok. 1682 r. i dwa cmentarze parafialne z nagrobkami wykonanymi w ośrodku kamieniarskim w Starym Bruśnie (XIX-XX w.).  
Zestaw cerkiewny w Radrużu


Zestaw cerkiewny w Radrużu -kamienny mur i kostnica


Data i okoliczności powstania cerkwi nie dają się jednoznacznie ustalić. Badacze najczęściej opowiadają się za wczesną genezą świątyni, przyjmując, że wzniesiona została w końcu XVI wieku. Szacunki te oparte są głównie na analizie stylu i formy obiektu. Datą graniczna powstania cerkwi jest początek XVII wieku – z tego bowiem okresu pochodzi polichromia figuralno-ornamentalna wewnątrz świątyni. Z kolei na zewnątrz cerkwi występuje malowany krzyż epitafijny z datą „1648”.
Wewnątrz kościoła zachował się wspaniały ikonostas z najstarszymi elementami pochodzącymi z pierwszej połowy XVII w. Obok ikonostasu najbardziej dekoracyjnymi elementami wnętrza są dwa ołtarze boczne, południowy św. Mikołaja i północny Zaśnięcia Matki Bożej. Niezwykle cenne są również polichromie stanowiące najstarszy element wystroju świątyni, datowane na ok. 1648 r. Malowidła zachowały się na północnej ścianie sanktuarium oraz na ścianie ikonostasowej od strony nawy, gdzie wraz z ikonami tablicowymi współtworzyły przez XVII w. pierwotny ikonostas.
Dzwonnica w zespole cerkiewnym w Radrużu

   Nie mniej ciekawym elementem zespołu jest drewniana dzwonnica o konstrukcji słupowo-ramowej wzniesiona na rzucie kwadratu. Jest to budowla dwukondygnacyjna z nadwieszoną izbicą, nakryta dachem namiotowym zwieńczonym ostrosłupowym szczytem.
Stare, opuszczone przycerkiewne cmentarze zmuszają do refleksji nad mijającym czasem i zmiennością ludzkich losów. Cerkiew jest pięknie usytuowana na skraju wsi, w otoczeniu zieleni i pól. Piękne sielskie widoki, cisza, niewielu odwiedzających turystów to niezwykły klimat tej pięknej, melancholijnej okolicy.
Od roku 2013 zespół cerkiewny w Radrużu z uwagi na swe walory architektoniczno-estetyczne, historyczne oraz kulturowe wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Obecnie nie pełni funkcji sakralnych jest częścią Muzeum Kresów w Lubaczowie.


Zespół cerkiewny w Radrużu


sobota, 25 sierpnia 2018

Śmiłowice - iście hrabiowski wypoczynek

Ulotny czas dawnych lat

   Chyba każdy z nas lubi co jakiś czas porzucić szarą rzeczywistość i zakosztować innego życia. Może to być podróż w nieznane lub podróż w odległa epokę historyczną. Wyprawa do pałacu w Śmiłowicach, dla mnie przynajmniej, spełniała oba te warunki. I region dla mnie, rodowitej Ślązaczki mało znany i historia majątku w Śmiłowicach sięga...ho..ho..w przeszłość. No i to luksusowe otoczenie pozwalające w wyobraźni przenieść się do minionego, jakże barwnego świata dworskich rezydencji, balów, eleganckich kreacji i wytwornych mężczyzn.

Ale wróćmy do rzeczywistości. Pałacu w Śmiłowicach trudno nie zauważyć. Gmaszysko jest ogromne, usytuowane nieopodal drogi na trasie Kraków-Sandomierz na niewielkim wzgórzu. Co istotne, wbrew naszym obawom hałas, z bądź co bądź przelotowej trasy, okazał się całkowicie wytłumiony przez parkowe drzewa.


   Nie ukrywam, że pałac zrobił na nas duże wrażenie. Piękna, symetryczna bryła pomimo rozmiarów nie przytłacza. Pieczołowicie odnowiona, z zewnątrz prezentuje się znakomicie. Określenie odnowiona jest w przypadku śmiłowickiego pałacu niejakim eufemizmem, gdyż budynek został nieomal całkowicie zdewastowany po II wojnie światowej. Pałac zakupiony przez prywatnego inwestora w roku 2001, został pieczołowicie zrekonstruowany pod nadzorem konserwatora zabytków, w oparciu o przedwojenną dokumentację.


Budynek rozbudowano o skrzydła boczne, dzięki którym bryła uzyskała bardziej pałacowy charakter. Dlatego trudno doszukiwać się historycznego rysu pałacu. Jako ciekawostkę warto jedynie wspomnieć, że Śmiłowice jako wieś istniały już w XI wieku i początkowo osada należała do uposażeń opata Benedyktynów z Tyńca. Przez wiele wieków (do końca I Rzeczypospolitej) Śmiłowice przynależały formalnie do dóbr, najpierw książęcych, a potem królewskich. W okresie porozbiorowym dobra śmiłowickie stały się własnością rodziny Wędrychowskich , a później Zdanowskich, w których rękach pozostały do czasu II wojny. Ostatnimi właścicielami majątku w Śmiłowicach byli Julian i Aniela Zdanowscy (1882-1970) córka Gabriela Godlewskiego z Bukowskiej Woli k. Racławic, działacza społecznego, któremu Wyspiański zadedykował swoje Wesele.  
   Pałac otacza park - niezbyt rozległy, ale zadbany i pięknie utrzymany. Już po powrocie do domu wyczytałam, że drzewostan śmiłowickiego parku liczy ponad 700 drzew, w tym 190-letnie lipy, wiązy i graby oraz liczące 100 – 140 lat kasztanowce, sosny i modrzewie.  Efektowne parkowe altanki, pięknie podświetlane nocą dodają całości aury tajemniczości i elegancji.


   Podobnie wnętrze pałacu. Długo szukałam odpowiedniego określenia na oddanie pałacowej atmosfery. Najodpowiedniejszym wydaje się dbałość o detal. Całość dopracowana jest do najdrobniejszego szczegółu. Żaden element nie razi tandetą, kiepską jakością użytych materiałów, czy zwyczajnym złym gustem, co niestety nagminnie spotykamy w starych rezydencjach wykorzystywanych jako hotele lub restauracje.


Stylowe meble doskonale wkomponowane w architekturę pałacu, obrazy, freski, piękna roślinność, doskonałej jakości materiały wykończeniowe połączone są z nowoczesną techniką w sposób harmonijny i estetyczny.

   Jeżeli do tego dodamy doskonałą kuchnię, niezbyt wygórowane ceny i życzliwą obsługę to mamy pełny obraz pałacowej rzeczywistości. Można by rzec, że szkoda wyjeżdżać. I byłaby to prawda gdyby...... Gdyby nie położenie pałacu w miejscu może i malowniczym, ale całkowicie pozbawionym jakichkolwiek atrakcji. Jedyną rozrywką jest spacer polami do odległej o kilka kilometrów Wisły. Wystarczająco jak na weekendowy pobyt, trochę mało jak na dłuższe wakacje. I nie zrekompensuje tego ani pałacowa sauna czy siłownia ani elegancka sala bilardowa.


Reasumując, dla osób spragnionych ciszy, szukających odpoczynku w malowniczej scenerii trudno znaleźć lepsze miejsce niż pałac w Śmiłowicach, ale nawet oni po kilku dniach zatęsknią za urokami cywilizacji.

   Wracając do domu odwiedziliśmy zespół klasztorny w Hebdowie, tak reklamowany na całej trasie. I tu spore rozczarowanie. Budynek klasztoru wprawdzie okazały i dobrze utrzymany, Otaczający go park podobnie, na dodatek kusi pięknym placem zabaw dla dzieci i ławeczkami jednak sam kościół architektonicznie trochę nijaki, eklektyczny, bez wyrazistego stylu. Jednym słowem nie bardzo jest na czym oko zaczepić zarówno zewnątrz jak i w barokowym wnętrzu.
A może to tylko koniec weekendu i zbliżający się powrót do szarej codzienności nie sprzyjały bardziej pozytywnemu spojrzeniu.

wtorek, 7 sierpnia 2018

Szałsza – drewniany XVI wieczny kościółek i pałac Groelingów.

Odkrywamy prawdziwe skarby ziemi tarnogórskiej

   Podróżując po ziemi tarnogórskiej trudno wręcz uwierzyć jak wiele posiada ona zabytków. Odkrywam je z rosnącym zdumieniem i zachwytem. Tym razem dotarłam do Szałszy, niewielkiej wsi w gminie Zbrosławice. Pierwsze, źródłowe informacje o osadzie pochodzą z XV stulecia. I tu znalazłam dwie prawdziwe perełki.
Pierwszą z nich jest drewniany kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny z roku 1554.


   Początkowo, do roku 1655, kościół był świątynią protestancką. Następnie, jako kościół katolicki stał się filią parafii w Szobiszowicach, a obecnie w Żernikach. W 1784 roku kościół został częściowo zniszczony przez wichurę, a następnie pieczołowicie odbudowany .W drugiej połowie XIX wieku rozbudowano zakrystię. W 1968 roku pożar po raz kolejny zniszczył część kościoła, który odbudowano staraniem parafian. W latach 2008-2010 w kościele przeprowadzono prace konserwatorskie.

    Drewniany, orientowany kościół zbudowany jest w konstrukcji zrębowej. Nawa kościoła w kształcie zbliżonym do kwadratu przechodzi w węższe, kwadratowe prezbiterium. Od strony zachodniej znajduje się wieża wykonana w konstrukcji słupowej z 4 spadowym dachem. Świątynię kryje dach o konstrukcji dwuspadowej z okrągłą sygnaturką z roku 1719. Nad prezbiterium dach ma konstrukcję 3-spadową. Wnętrze kościoła, barokowe . Na uwagę zasługuje gotycki obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem w otoczeniu 12 apostołów z XV wieku
Kościół otacza niewielki, stary cmentarz. Znajdziemy na nim płytę nagrobną z nazwiskami Groelingów (dawnych właścicieli stojącego nieopodal pałacu) i ich herbem. Stoi tam również kamienny krzyż, ufundowany pod koniec XIX wieku przez jednego z członków rodu.

   Zaledwie kilkanaście metrów od kościółka zaczyna się teren pałacu. Obecnie znajduje się on w rękach prywatnych i trzeba przyznać, że prywatności tej nowi właściciele strzegą bardzo zazdrośnie. Kamery monitoringu, stanowiska firmy ochroniarskiej wszystko to budzi we mnie odczucie pewnej dysharmonii z zabytkowym pięknym pałacu i otoczenia. I nie tyle chodzi o sam fakt nieudostępniania pałacu zwiedzającym, w końcu takie jest prawo właścicieli, co o przesadną formę manifestowania tego prawa. Z drugiej strony trzeba przyznać, że zarówno pałac jak i ogród są doskonale utrzymane, czego niestety nie można powiedzieć o wielu innych śląskich zabytkach.


   Ale zacznijmy od początku, czyli od historii pałacu. Pierwszy, barokowy pałac w Szałszy został zbudowany w drugiej połowie XVIII stulecia dla Anny von Winter. Była to budowla jednopiętrowa z mansardowym dachem. W latach 30-tych XIX wieku pałac wraz z sąsiednimi dobrami przeszedł w ręce rodziny Groelingów. Oprócz Szałszy byli oni właścicielami majątków: Żerniki, Pniów, Rudziniec, Zacharzowice i Ligota. Niemiecka, szlachecka rodzina von Groeling, wywodząca się z księstwa Anhalt pozostała właścicielem pałacu do roku 1945. W roku 1877 za sprawą Wiktora von Groelinga pałac został całkowicie przebudowany stylu późnego gotyku angielskiego, w tzw. stylu Tudorów. Obecnie jest to budowla dwukondygnacyjna w rzucie prostokąta z licznymi ozdobnymi wieżyczkami, ryzalitami i krenelażem wieńczącym pałac. Nieotynkowana, z intensywnie czerwonej cegły kontrastującej z białymi wykończeniami detali architektonicznych doskonale harmonizuje z zielenią otaczających pałac gazonów.



   Park pałacowy niezbyt rozległy, ale pięknie utrzymany dopełnia całości.
Pałac chociaż niedostępny dla zwiedzających naprawdę wart jest zobaczenia. Jego niezwykły urok, harmonijna lekkość sprawiają niesamowite wrażenie.




poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Wyprawa do Księżego Lasu i Pałacu w Łubiu

Śladami spadkobierców Johna Baildona



   Księży Las to niewielka wieś usytuowana w powiecie tarnogórskim w gminie Zbrosławice. Jednak mimo że rozmiarowo niewielka (kilka domów, plac zabaw i sklepik) i usytuowana na peryferiach uczęszczanych szlaków warto do niej zajechać, a to za sprawą cennego zabytku jakim jest drewniany kościółek p.w. św. Michała Archanioła.




  

Sama wieś jest bardzo stara. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1302 roku. W dokumencie wydanym przez papieża Bonifacego VIII wieś zostaje oddana pod opiekę klasztorowi cystersów w Jemielnicy. Najstarsza wzmianka o kościele pochodzi z roku 1447. Obecna , drewniana, późnogotycka świątynia pochodzi z 1499 roku. W XVIII wieku dobudowano od strony południowej drewnianą kaplicę. W roku 1905 świątynię powiększono o murowaną niewielką kruchtę. Kościół drewniany o konstrukcji zrębowej posiada charakterystyczną okrągłą sygnaturkę. Wnętrze raczej współczesne, aczkolwiek wystrojem dopasowane do stylu budowli.


   Będąc w Księżym Lesie, warto zajrzeć do oddalonego o 3 kilometry Łubia. To tutaj znajduje się piękny pałac Baildonów. Posiadłość nabył w roku 1852 Artur Baildon – syn Johna , współtwórcy przemysłowej potęgi Śląska. W 1860 roku powstała tu skromna rezydencja, a w latach 1910-1911   neoklasycystyczny pałac wzniesiony wg projektu Ernesta von Haigera. Pałac o kształcie prostokąta to konstrukcja piętrowa z mansardowym dachem z licznymi lukarnami. Od strony podjazdu znajduje się portyk wsparty na czterech kolumnach z herbowym kartuszem.
Niestety pałac , który w chwili obecnej zamieniony został na Dom Opieki Społecznej nie jest udostępniany do zwiedzania. Jedynie zza wysokiego płota zachwycać się można piękną , ogromną neoklasycystyczną budowlą, otoczoną rozległym, całkowicie zaniedbanym parkiem.