Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małopolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małopolska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2019

Wysowa Zdrój - zapraszamy do wód i na święto rydza

   Za siedmioma górami, za siedmioma lasami … leży Wysowa - Zdrój. Uzdrowisko niewielkie i stosunkowo mało popularne, pomimo ogromnych walorów zdrowotnych tamtejszych wód. I chociaż w ostatnich latach poczyniono wiele dla rozbudowy i spopularyzowania miejscowości, to daleko jej do renomy sąsiednich zdrojów: Krynicy, Muszyny, Piwnicznej.
   Wysowa - Zdrój to wieś uzdrowiskowa w południowej Polsce, w województwie małopolskim , w powiecie gorlickim. Charakter wiejski uzdrowiska przejawia się zarówno w rozproszonej, niskiej zabudowie jak i wszechobecności pół i łąk. Brak wyraźnie wyodrębnionego centrum, kilka nowoczesnych sklepów usytuowanych wzdłuż przelotowej ulicy, ładny zadbany park zdrojowy oraz kilka budynków sanatoryjnych to całe uzdrowisko. Baza noclegowa niezbyt bogata, ale można znaleźć niedrogie perełki.

Wysowa pijalnia wód mineralnych

   Wysowa znana jest przede wszystkim ze swoich znakomitych wód mineralnych dostępnych w pięknej, odrestaurowanej pijalni w parku zdrojowym. Są to wody ze źródeł: Franciszek, Henryk, Józef, Słone i Anna, o dość specyficznym smaku i zapachu z uwagi na ich skład chemiczny. Większość wysowskich wód mineralnych to szczawy wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowe o zróżnicowanej zawartości substancji stałych. oraz szczawy wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowo-wapienne i wodorowęglanowo-sodowo-wapienne.
Ze względu na swoje właściwości, wody z wysowskich zdrojów stosuje się w chorobach układu pokarmowego (wrzody żołądka i dwunastnicy, nieżyty żołądka, schorzenia dróg żółciowych, zaparcia), w kamicy nerkowej i stanach zapalnych dróg moczowych, cukrzycy i innych chorobach przemiany materii. Pomocne są również w nadciśnieniu tętniczym, ogólnym osłabieniu, jako środki odtruwania organizmu i stymulujące układ immunologiczny.
W wersji light (czyli bez intensywnego smaku i zapachu) woda z wysowskiego uzdrowiska dostępna jest w sklepach w całym kraju w postaci butelkowanej wody mineralnej WYSOWIANKA.

Wysowa Park zdrojowy
Wysowa Park Zdrojowy






















   Park zdrojowy w Wysowej dość duży, dobrze utrzymany, bardziej przypomina naturalny obszar leśno-łąkowy niż przemyślaną koncepcję ogrodową stworzoną przez architektów zieleni. Ale na swój sposób jest piękny swoim spokojem i prostotą. Doskonale wkomponowana w niego jest drewniana pijalnia wód mineralnych. Pierwotny budynek został wzniesiony w latach międzywojennych XX w. W roku 1963 doszczętnie strawiony przez pożar został odbudowany w roku 2006 z zachowaniem dawnego kształtu i wyglądu budowli. Na obrzeżach parku zdrojowego znajduje się niewielki aqua-park, którego drewniana konstrukcja doskonale harmonizuje z parkowym krajobrazem.

Wysowa -  park wodny w parku zdrojowym


    Jedynymi zabytkami Wysowej - Zdroju są dwa obiekty sakralne: drewniana cerkiew p.w. Św. Michała Archanioła wzniesiona w roku 1779 w miejscu poprzedniej spalonej w roku 1777 w czasie walk konfederatów barskich z wojskami rosyjskimi oraz również drewniany kościół p.w. Wniebowzięcia Marii Panny. Cerkiew należy do grona zachodniołemkowskich obiektów sakralnych. Wewnątrz znajduje się kompletny ikonostas barokowy z XVIII w. 

Wysowa - drewniany kościół p.w.Wniebowzięcia Marii Panny

Wysowa XVIII wieczna drewniana cerkiew

   Dla spragnionych ruchu w okolicach Wysowej wytyczono wiele ciekawych tras do nordic-walking, tras spacerowych i rowerowych. Dla bardziej ambitnych turystów Wysowa to także początek tras wycieczkowych na pobliskie szczyty Beskidu Niskiego w tym na Lackową (997m.n.p.m.)
Nieopodal Wysowej znajduje się zalew Klimkówka, zbudowany na rzece Ropie, doskonałe miejsce do uprawiania wszelkiej wodnej aktywności.

Wysowa stary dom zdrojowy.


Jednak największą atrakcją Wysowej jest organizowane tradycyjnie na przełomie września i października Święto Rydza. Wtedy to, zjeżdżają do okolicznych lasów amatorzy grzybobrania i grzybo..  jedzenia. Bo tych  rzadkich , a wyjątkowo smacznych grzybów jest w lasach Wysowej nieprzebrana ilość. W parku zdrojowym organizowane są imprezy towarzyszące, warsztaty kulinarne, degustacje.
W okolicznych restauracjach w kartach dań królują rydze zarówno w czasie jesiennego święta, jak i o każdej innej porze roku. Smażone, duszone, marynowane, kiszone, w postaci sałatek i w całości – nie pozwalają zapomnieć, że jest to prawdziwa kraina rydza.


Najlepsze oferty Last Minute

sobota, 25 sierpnia 2018

Śmiłowice - iście hrabiowski wypoczynek

Ulotny czas dawnych lat

   Chyba każdy z nas lubi co jakiś czas porzucić szarą rzeczywistość i zakosztować innego życia. Może to być podróż w nieznane lub podróż w odległa epokę historyczną. Wyprawa do pałacu w Śmiłowicach, dla mnie przynajmniej, spełniała oba te warunki. I region dla mnie, rodowitej Ślązaczki mało znany i historia majątku w Śmiłowicach sięga...ho..ho..w przeszłość. No i to luksusowe otoczenie pozwalające w wyobraźni przenieść się do minionego, jakże barwnego świata dworskich rezydencji, balów, eleganckich kreacji i wytwornych mężczyzn.

Ale wróćmy do rzeczywistości. Pałacu w Śmiłowicach trudno nie zauważyć. Gmaszysko jest ogromne, usytuowane nieopodal drogi na trasie Kraków-Sandomierz na niewielkim wzgórzu. Co istotne, wbrew naszym obawom hałas, z bądź co bądź przelotowej trasy, okazał się całkowicie wytłumiony przez parkowe drzewa.


   Nie ukrywam, że pałac zrobił na nas duże wrażenie. Piękna, symetryczna bryła pomimo rozmiarów nie przytłacza. Pieczołowicie odnowiona, z zewnątrz prezentuje się znakomicie. Określenie odnowiona jest w przypadku śmiłowickiego pałacu niejakim eufemizmem, gdyż budynek został nieomal całkowicie zdewastowany po II wojnie światowej. Pałac zakupiony przez prywatnego inwestora w roku 2001, został pieczołowicie zrekonstruowany pod nadzorem konserwatora zabytków, w oparciu o przedwojenną dokumentację.


Budynek rozbudowano o skrzydła boczne, dzięki którym bryła uzyskała bardziej pałacowy charakter. Dlatego trudno doszukiwać się historycznego rysu pałacu. Jako ciekawostkę warto jedynie wspomnieć, że Śmiłowice jako wieś istniały już w XI wieku i początkowo osada należała do uposażeń opata Benedyktynów z Tyńca. Przez wiele wieków (do końca I Rzeczypospolitej) Śmiłowice przynależały formalnie do dóbr, najpierw książęcych, a potem królewskich. W okresie porozbiorowym dobra śmiłowickie stały się własnością rodziny Wędrychowskich , a później Zdanowskich, w których rękach pozostały do czasu II wojny. Ostatnimi właścicielami majątku w Śmiłowicach byli Julian i Aniela Zdanowscy (1882-1970) córka Gabriela Godlewskiego z Bukowskiej Woli k. Racławic, działacza społecznego, któremu Wyspiański zadedykował swoje Wesele.  
   Pałac otacza park - niezbyt rozległy, ale zadbany i pięknie utrzymany. Już po powrocie do domu wyczytałam, że drzewostan śmiłowickiego parku liczy ponad 700 drzew, w tym 190-letnie lipy, wiązy i graby oraz liczące 100 – 140 lat kasztanowce, sosny i modrzewie.  Efektowne parkowe altanki, pięknie podświetlane nocą dodają całości aury tajemniczości i elegancji.


   Podobnie wnętrze pałacu. Długo szukałam odpowiedniego określenia na oddanie pałacowej atmosfery. Najodpowiedniejszym wydaje się dbałość o detal. Całość dopracowana jest do najdrobniejszego szczegółu. Żaden element nie razi tandetą, kiepską jakością użytych materiałów, czy zwyczajnym złym gustem, co niestety nagminnie spotykamy w starych rezydencjach wykorzystywanych jako hotele lub restauracje.


Stylowe meble doskonale wkomponowane w architekturę pałacu, obrazy, freski, piękna roślinność, doskonałej jakości materiały wykończeniowe połączone są z nowoczesną techniką w sposób harmonijny i estetyczny.

   Jeżeli do tego dodamy doskonałą kuchnię, niezbyt wygórowane ceny i życzliwą obsługę to mamy pełny obraz pałacowej rzeczywistości. Można by rzec, że szkoda wyjeżdżać. I byłaby to prawda gdyby...... Gdyby nie położenie pałacu w miejscu może i malowniczym, ale całkowicie pozbawionym jakichkolwiek atrakcji. Jedyną rozrywką jest spacer polami do odległej o kilka kilometrów Wisły. Wystarczająco jak na weekendowy pobyt, trochę mało jak na dłuższe wakacje. I nie zrekompensuje tego ani pałacowa sauna czy siłownia ani elegancka sala bilardowa.


Reasumując, dla osób spragnionych ciszy, szukających odpoczynku w malowniczej scenerii trudno znaleźć lepsze miejsce niż pałac w Śmiłowicach, ale nawet oni po kilku dniach zatęsknią za urokami cywilizacji.

   Wracając do domu odwiedziliśmy zespół klasztorny w Hebdowie, tak reklamowany na całej trasie. I tu spore rozczarowanie. Budynek klasztoru wprawdzie okazały i dobrze utrzymany, Otaczający go park podobnie, na dodatek kusi pięknym placem zabaw dla dzieci i ławeczkami jednak sam kościół architektonicznie trochę nijaki, eklektyczny, bez wyrazistego stylu. Jednym słowem nie bardzo jest na czym oko zaczepić zarówno zewnątrz jak i w barokowym wnętrzu.
A może to tylko koniec weekendu i zbliżający się powrót do szarej codzienności nie sprzyjały bardziej pozytywnemu spojrzeniu.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Zamek Tenczyn - już nie tylko malownicze ruiny

Zwiedzamy siedzibę rodu Tęczyńskich

   Jadąc autostradą z Katowic do Krakowa, zaraz za zjazdem do Alwerni, trudno nie zauważyć wznoszących się nieopodal, na wysokim wzgórzu majestatycznych ruin zamku. Ale od pewnego czasu ruiny te mocno się zmieniają, coraz bardzie przybierając kształt obronnej budowli. Można wyraźnie rozróżnić baszty, zarysy murów obronnych. Zamek powoli wraca do życia – jeszcze jedna udana rekonstrukcja w toku. Wspomniany zamek to Tenczyn, rodowa siedziba małopolskiego rodu Tęczyńskich. Usytuowany na wulkanicznym stożku góruje nad sąsiadującą z nim wsią Rudno i nas całą podkrakowską okolicą. Z wież zamku roztacza się wspaniały widok aż po horyzont zwieńczony szczytami Tatr.



   Początki zamku datuje się na rok 1319. Wtedy to kasztelan krakowski - Nawój z Morawicy - protoplasta rodu Tęczyńskich, wzniósł pierwszy, jeszcze drewniany zamek wraz z wieżą zwaną do dziś Wieżą Nawojową . Właściwym twórcą zamku murowanego był syn Nawoja, Jędrzej ( herbu Topór) wojewoda krakowski i sandomierski , który na najwyższej, północno-wschodniej części wzgórza wzniósł dalszy fragment zamku. On także pierwszy przyjął nazwisko Tęczyński. Rozbudowę zamku kontynuował syn Jędrzeja – Jaśko, który wzniósł zamkową kaplicę.



   Wraz ze wzrostem fortuny i znaczenia rodu Tęczyńskich, ówcześnie najbardziej wpływowej rodziny w Koronie, rosło znaczenie i potęga zamku Tenczyn . Na zamku bywali wielcy polskiego renesansu: Mikołaj Rej, Jan Kochanowski . Jednak do połowy XVI wieku zamek architektonicznie niewiele się zmienił. Dopiero podkomorzy wielki koronny Jan Tęczyński rozpoczął gruntowna przebudowę zamku, która trwała do początków XVII wieku. Zamek wraz z podgrodziem otoczony został murem kurtynowym od północy wzmocnionym barbakanem , a od południa dwiema pięciokątnymi bastejami. Budowla nabrała renesansowego charakteru . Trzy skrzydła zamku, otwarte ku zachodowi ozdobiono renesansowymi krużgankami. Pod zamkiem założono wspaniałe ogrody, a na pobliskich wzgórzach winnice. Za sprawą Agnieszki z Tęczyńskich Firlejowej dokonano gruntownej przebudowy kaplicy. Nie bez przyczyny zamek Tęczyńskich nazywano małym Wawelem.


   W roku 1637 wraz ze śmiercią Jana Magnusa Tęczyńskiego ostatniego męskiego potomka rodu Tęczyńskich zamek przechodzi w ręce Opalińskich. Później kolejno właścicielami Tenczyna będą wielkie rody Rzeczypospolitej: Sieniawscy, Czartoryscy, Lubomirscy, Potoccy. W czasie potopu szwedzkiego, w roku 1656, tenczyński zamek został splądrowany i spalony . W następnych latach, mimo że częściowo odbudowany i zamieszkany nigdy nie odzyskał już dawnej świetności. Kolejny pożar w połowie XVIII wieku przesądził o losach zamku, który powoli zamieniał się w romantyczna ruinę. W roku 2008 z uwagi na zagrożenia jakie stwarzał fatalny stan ruin zamek został zamknięty dla zwiedzających. Sytuacji zamku nie poprawiała nieuregulowana sytuacja prawna  i spór między spadkobiercami rodziny Potockich a gminą Krzeszowice.


   W przypadku Tenczyna można jednak mówić o szczęśliwym zakończeniu. W roku 2016 podjęto w zamku prace remontowo - zabezpieczające, które trwają po chwilę obecną. Odrestaurowano pod nadzorem konserwatorskim barbakan, Wieżę Nawojową, fragmenty murów obronnych. Wszystko to udostępniono zwiedzającym.
   Zasłuchana w bogatą historię zamku i jego właścicieli nieomal przegapiłam jakże sympatyczny szczegół. Mury zamku zbudowane są z piaskowca i w wielu miejscach możemy natrafić na przepiękne odciski muszli. Przykładowe amonity, które tak nas zafascynowały widoczne są na zdjęciach zamieszczonych poniżej.


   Z zamkiem związanych jest wiele legend. Jedna z nich mówi o postaci płaczącej kobiety, widocznej wśród płomieni w księżycowe noce. Inna o skarbach ukrytych w lochach zamkowych pod dawną kaplicą i strzeżonych przez diabły pod postaciami wielkich psów. Można je wykraść tylko przez 2 dni w roku: nocą w Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Należy się jednak wystrzegać cienia tajemniczego rycerza, który nocą krąży po zamku bo kto go ujrzy ten nigdy już nie wraca.
Legendy legendami ale na wszelki wypadek zamek nocą i poza sezonem letnim jest zamknięty.  Przezornego...

   Zamek można zwiedzać w weekendy w godzinach 10-18. Bilety w cenie 7,00 PLN dla osoby dorosłej i 4,00 PLN bilet ulgowy. O pełnych godzinach wyruszają wycieczki z przewodnikiem, który opowiada o historii zamku i rodu Tęczyńskich (opieka przewodnika w cenie biletu) Co istotne, ruiny zaczynają żyć i tworzyć własną historię. Organizowane są w nich inscenizacje historyczne, imprezy plenerowe, koncerty. Otoczenie zamku urokliwe: parki krajobrazowe, lasy, malownicze wzgórza. Naprawdę ciekawe miejsce na weekendową wyprawę.









niedziela, 29 lipca 2018

Regulice k. Alwerni – Lokalna Kolej Drezynowa

Super zabawa dla całej rodziny

   Nie ma bardziej przygnębiającego widoku niż zapomniane tory kolejowe wiodące do … nikąd.
A torów takich nie brakuje w Polsce. Dlatego na duży podziw i szacunek zasługują pasjonaci, którzy chcą i potrafią zagospodarować dawne torowiska, dworce kolejowe, kolejową infrastrukturę, przywracając życie starym szlakom, urządzeniom, taborowi. Często ich pomysły są nieszablonowe, ale podstawowy cel jest osiągnięty – tory znowu wiodą nas w nieznane, ku nowej przygodzie.

   Lokalna Kolej Drezynowa w Regulicach to kolejna po bieszczadzkiej i wielkopolskiej inicjatywa wykorzystania nieużywanych , starych torowisk wiodących malowniczymi zakątkami kraju. W przypadku Lokalnej Kolei Drezynowej są to malownicze jurajskie parki krajobrazowe rozciągające się wokół Alwerni. Do uruchomienia Lokalnej Kolei Drezynowej w Regulicach wykorzystano infrastrukturę nieczynnej linii kolejowej 103 Trzebinia – Wadowice, którą wybudowano w roku 1899. Po ponad stu latach funkcjonowania, w roku 2002 wstrzymano na niej ruch osobowy, a rok później również towarowy. Teraz, zamiast kolejowych lokomotyw i wagonów kursują po niej żółte wagoniki drezyn rowerowych.
    Przejażdżki odbywają się na dwóch trasach:11,2 kilometrowej Regulice – Nieporaz – Alwernia - Regulice oraz krótszej, 7 kilometrowej na trasie Regulice – Winnica-Alwernia-Regulice. Skład „pociągu” to pięć czteroosobowych drezyn napędzanych siłą mięśni pasażerów. I od razu ważna informacja: nie trzeba być kolarzem-wyczynowcem, aby wprawić w ruch drezynę – to naprawdę niewielki wysiłek – z zabawa przednia.

W okresie letnim „pociąg” kursuje co 1-2 godziny, jednak warto wcześniej zarezerwować bilety „on line” bo obłożenie na trasie spore.
Cena przystępna: 40 PLN za drezynę na krótszej trasie i 60 PLN na dłuższej.



Korzystając z okazji warto również poświęcić kilka chwil na zwiedzenie w pobliskiej Alwerni, a dokładniej okolic wzgórza Podskale (317m n.p.m.) będącego częścią Grzbietu Tenczyńskiego. Wzgórze to pocięte jest licznymi wąwozami lessowymi, z których najgłębszy ma ponad 20 m głębokości. Wzgórze porośnięte liściastym starodrzewiem wieńczy barokowy zespół klasztorny o.o. Bernardynów pochodzący z XVII i XVIII wieku. Pomimo wielokrotnych przeróbek, wnętrze kościoła zachowało swój wczesnobarkowy charakter. Na szczególna uwagę oprócz ołtarza głównego zasługują: ambona z II połowy XVIII wieku, grobowiec rodziny Szembeków z początków XiX wieku oraz XVIII -wieczne sarkofagi rodziny Korycińskiech.


niedziela, 15 lipca 2018

Zamek Rabsztyn – kolejna udana rekonstrukcja


  Tym razem zapraszam do zamku Rabsztyn , malowniczo usytuowanego na Jurze, nieopodal Olkusza. Gdy odwiedzaliśmy zamek poprzednim razem, ładnych kilkanaście lat temu, była to jedynie garść romantycznych ruin. Teraz to rumowisko zamieniło się w najprawdziwszy średniowieczny zamek. Zrekonstruowane zostały mury górnego i średniego zamku wraz z basztą obronną i bramą wjazdową oraz częściowo mury obronne. Zabezpieczone i częściowo odbudowane zostały zewnętrzne mury dolnego zamku. I chociaż nie jest to wierna rekonstrukcja i pełna odbudowa pomieszczeń zamkowych, to przeprowadzone prace pozwalają odwiedzającym odtworzyć w wyobraźni całość budowli.                                    




    Zamek Rabsztyn stanowił element systemu fortyfikacji, które miały bronić zachodniej granicy Małopolski i strzec drogi handlowej z Krakowa na Śląsk. Nazwa zamku wywodzi się z niemieckiego „Rabenstein” czyli Krucza Skała. W drugiej połowie XIII wieku na szczycie skały powstał górny zamek, do którego w niedługim czasie dobudowana została baszta obronna. W połowie XIV wieku dobudowano zamek średni , a na przełomie wieków XIV i XV zamek dolny. Powstanie zamku wiąże się z osobami króla Wacława II i biskupa krakowskiego Jana Muskaty – jednak są to jedynie hipotezy niepoparte żadnymi dowodami piśmiennymi. Po śmierci króla Kazimierza Wielkiego zamek przechodzi w ręce Melsztyńskich, a potem kolejno Tęczyńskich, Rabsztyńskich i Bonerów.
W XVI wieku Bonerowie przebudowali zamek w stylu renesansowym. Prace te kontynuował kolejny starosta rabsztyński Zygmunt Myszkowski. W roku 1657 wycofujące się wojska szwedzkie spaliły zamek, który stopniowo popadał w ruinę. Od roku 1990 właścicielem zamku stało się miasto Olkusz. Od tego czasu trwają prace zabezpieczająco-rekonstrukcyjne, których efekt widać na załączonych zdjęciach.



Zamek udostępniony jest do zwiedzania w miesiącach letnich maj-wrzesień codziennie w godzinach 10 -18. W kwietniu i październiku tylko w weekendy w godzinach 10-17. Cena biletu 6 PLN. Oprócz ruin zamku do obejrzenia wystawa w zamkowej wieży i ...wspaniałe jurajskie krajobrazy widoczne z zamkowej baszty.
Pozytywnie zaskoczył nas pięknie uporządkowany teren wokół zamku, z ławeczkami i ogromnym placem zabaw dla dzieci. Jednym słowem idealne miejsce na rodzinny relaks.





 W otoczeniu zamku jeszcze jedna atrakcja – drewniana chata tzw. chata Kocjana . To w niej urodził
się Antoni Kocjan , przedwojenny konstruktor szybowcowy i dowódca wywiadu lotniczego Armii Krajowej, który przekazał aliantom wiedzę o rakietach V1 i V2. Obecnie w chacie mieści się wystawa poświęcona Antoniemu Kocjanowi oraz ekspozycja etnograficzna.


Dojazd łatwy. Zamek mieści się zaledwie 4 km od Olkusza. Parking duży, bezpłatny.
Zwiedzanie zamku można połączyć z wyprawą na jurajskie szlaki, których wiele zaczyna się właśnie w tym miejscu.